Czy dyrektorzy szkół mogą informować o zachorowaniach na COVID-19?

RODO

O zakażeniach koronawirusem w szkołach słyszy się bardzo często, jednak brak jest skutecznych sposobów, aby im zapobiec. Dzieci, w większości przypadków przechodzą chorobę bezobjawowo, więc nie sposób od razu odizolować ich od rówieśników. Jednak oprócz samego zakażenia istotnym staje się jeszcze sposób w jaki dyrektorzy szkół powinni informować o zakażeniu. Mają oni obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa uczniom, ale czy w świetle ustawy RODO mają w ogóle prawo do naruszania danych osobowych?

Jak wygląda informowanie rodziców o ryzyku zakażenia?

Jednym słowem: różnie. W niektórych placówkach rodzice dowiadują się od razu, że dziecko mogło mieć kontakt z osobą zakażoną i nie powinni go posyłać do szkoły. Inne placówki dostają jedynie strzępek informacji w postaci tajemniczego maila niemówiącego np. o jaką klasę może chodzić.

Skąd takie rozbieżności?

Przez nie do końca jasne przepisy i obciążenie pracą służb sanitarnych. Niektórzy z dyrektorów placówek oświatowych, wolą poczekać aż informowaniem zajmie się Sanepid. Nie doczekując odpowiedniej interwencji, muszą sami podjąć to ryzyko i w sposób nienaruszający przepisów RODO poinformować rodziców o zaistniałej sytuacji epidemiologicznej. Skąd enigmatyczne informacje wysyłane do zainteresowanych, nieuwzględniające danych osób, które przebywają na kwarantannie bądź są chore. W takiej sytuacji rodzice sami muszą przeprowadzić dochodzenie, której klasy może dotyczyć powyższy komunikat. Dochodziło do sytuacji, w których rodzice byli zmuszeni ustalić np. który nauczyciel jest nieobecny w szkole.

Odważni dyrektorzy czy niezrozumienie przepisów?

Na szczęście nie we wszystkich placówkach panuje taki zwyczaj. W niektórych sprawa rozwiązywana jest natychmiast i w sposób zdecydowany. Informują one Sanepid, lecz zanim zacznie działać, same biorą obowiązek informacyjny na swoje barki. Informacja o zakażeniu w pierwszej kolejności idzie do rodziców dzieci, które miały kontakt z zakażoną osobą, a w drugiej do całej klasy zagrożonego ucznia. Oczywiście, dane osobowe nie są podawane w żadnym z tych przypadków. Czy takie zachowanie świadczy o odwadze dyrektorów tych placówek? Można powiedzieć, że poniekąd tak, bo przepisy nie są jednoznaczne.

Z jednej strony, RODO nie pozwala ujawniać informacji o tym, kto zachorował na koronawirusa, jednak z drugiej zdrowy rozsądek wskazuje, że trzeba zawiadomić osoby zagrożone zakażeniem zwłaszcza w sytuacji, w której organy państwowe spóźniają się z informacją. Informacja o zakażeniu wypływająca od dyrekcji powinna być sformułowana na tyle ogólnie, by nie wskazywać na konkretną osobę, ale jednocześnie chronić te, które mogą być zagrożone zakażeniem. Zachodzi tu konieczność wyboru: albo ochrona danych osobowych, albo zdrowie i bezpieczeństwo innych osób. Jest to rodzaj „stanu wyższej konieczności” i tutaj, w przypadku RODO uzasadnionym byłoby powołanie się na art. 9 lit. g. w związku z przepisami dotyczącymi zapewnienia bezpieczeństwa na terenie zakładu pracy (art. 207 k.p.) oraz przepisami nakazującymi zapewnić bezpieczeństwo w szkole.

Jeżeli juz odwiedziłeś naszą stronę - zapraszamy do przejrzenia cennika usług!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.
You need to agree with the terms to proceed

Menu